Zamów za minimum 200 zł i skorzystaj z darmowej dostawy / Buy now or cry later – wybrane produkty nawet do -40% taniej! Przejdź
Twój ulubiony szampon nagle przestał działać? Winne może być centralne ogrzewanie. Dowiedz się, jak temperatura i suche powietrze zmieniają porowatość włosa.

Ten sam szampon, inne włosy — co się właściwie dzieje?

Otwierasz tę samą butelkę odżywki, której przez całe lato nie mogłaś się nachwalić, i nagle coś nie gra. Włosy po umyciu wydają się suche, matowe, trudniej się rozczesują. Pierwsza myśl: pewnie zmienili skład. Druga: może to przez stres albo dieta. A prawda jest banalna — produkt jest ten sam, zmieniło się tylko to, co twoje włosy mają dookoła siebie.

Włos reaguje na warunki zewnętrzne tak, jak każda inna struktura biologiczna — fizycznie, od razu. Różnica między czerwcowym popołudniem a październikowym wieczorem w ogrzewanym mieszkaniu to nie tylko kilka stopni mniej na termometrze. To zupełnie inne otoczenie dla każdego centymetra łodygi — inna wilgotność powietrza, inne napięcie elektryczne na powierzchni, inne tempo, w jakim woda odparowuje z wnętrza włókna.

Jeśli twoje włosy są ostatnio bardziej suche, matowe albo nie chcą się ułożyć, a nic nie zmieniałaś w pielęgnacji — to nie znaczy, że pojawił się nowy problem. To znaczy, że stary produkt pracuje w nowych warunkach. Jak to zrozumiesz, oszczędzisz sobie czasu, pieniędzy i nerwów.

Dwa produkty, które warto trzymać pod ręką w sezonie grzewczym — nie zamiast ulubieńców, tylko jako wsparcie, kiedy powietrze robi się suche: Nawilżająca maska do włosów My.Organics Miracle Mask z ekstraktem Goji działa głębiej niż klasyczna odżywka — a właśnie to głębsze działanie się liczy, gdy zewnętrzna warstwa włosa jest cały czas narażona na przesuszenie. Z kolei Glynt HYDRO witalizująca odżywka do włosów z aloesem i algami morskimi dostarcza wody tam, gdzie powietrze dookoła aktywnie ją odbiera.

Fizyka włosa w sezonie grzewczym

Żeby zrozumieć, czemu ta sama odżywka daje w październiku inny efekt niż w czerwcu, trzeba wrócić do podstaw budowy włosa. Łodyga składa się z trzech warstw: rdzenia (medulla), kory (cortex) i łuski (cuticula). To właśnie cuticula — zewnętrzna, łuskowata osłonka — jako pierwsza styka się z otoczeniem i jako pierwsza reaguje na zmianę pogody.

Łuski kutikuli nie trzymają się jednej pozycji. Unoszą się i opadają zależnie od pH, temperatury i wilgotności. Przy wysokiej wilgotności — takiej jak latem — leżą luźniej, a włos swobodnie przyjmuje i oddaje wodę. W suchym powietrzu, zwłaszcza tym podgrzanym przez kaloryfer, kurczą się, zaciskają, robią się szczelniejsze — ale jednocześnie bardziej łamliwe, bo tracą naturalną elastyczność.

Dlatego właśnie sygnały, które wysyłają twoje włosy jesienią, różnią się od tych letnich. Matowość, elektryzowanie, łamliwość — to nie oznaki błędów w pielęgnacji, tylko fizyczna odpowiedź na zmianę środowiska.

Co dzieje się z porowatością włosa zimą?

Porowatość to po prostu to, jak łatwo włókno przyjmuje i oddaje wodę oraz składniki aktywne. Włosy o wysokiej porowatości wchłaniają szybko, ale równie szybko tracą wilgoć. Te o niskiej — wchłaniają powoli, za to długo trzymają wodę w środku.

W sezonie grzewczym dzieje się coś ciekawego: włosy, które latem zachowywały się jak niskoporowate (bo powietrze było wilgotne i nie męczyło kutikuli), nagle zaczynają reagować jak wysokoporowate — bo suche, podgrzane powietrze stale wyciąga z nich wodę, a łuski, zamiast leżeć płasko, unoszą się w reakcji na stres osmotyczny. I tyle — produkt, który latem świetnie nawilżał, teraz nie daje rady, bo warunki pracują przeciw niemu.

Jeśli chcesz sprawdzić, jaka jest wyjściowa porowatość twoich włosów, zajrzyj do przewodnika po typach włosów — bo od budowy włosa zależy, jak mocno sezon grzewczy się na nim odbije.

Kaloryfery są gorsze niż myślisz

Centralne ogrzewanie robi z powietrzem w mieszkaniu coś, o czym mało kto myśli: obniża jego względną wilgotność do poziomów przypominających pustynię. Latem wilgotność w polskich domach to zwykle 50–60%. Włączamy ogrzewanie i spada do 20–30%, a bywa, że jeszcze niżej — zwłaszcza w mieszkaniach z nowymi, szczelnymi oknami i mocno pracującymi grzejnikami.

Według danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej sezon grzewczy w Polsce trwa średnio od połowy października do połowy kwietnia. Przez ten czas wilgotność względna powietrza w ogrzewanych pomieszczeniach regularnie spada poniżej 35%, a dermatolodzy i trycholodzy uznają taki poziom za stresujący zarówno dla skóry głowy, jak i dla samego włosa.

Co to oznacza na co dzień? Suche powietrze działa jak gąbka — ściąga wodę z każdej powierzchni, której dotknie. Twoje włosy, nawet świeżo umyte i porządnie nawilżone, tracą wilgoć w ciągu kilku godzin spędzonych w ogrzewanym pokoju. Produkt, który na nie nakładasz, musi więc nie tylko nawilżyć, ale też zatrzymać tę wodę w środku i nie dać powietrzu jej wypić.

Do tego dochodzi różnica temperatur: wychodzisz z ciepłego, suchego mieszkania w mroźną noc. Taki szok powoduje gwałtowny skurcz kutikuli, a w już osłabionym włosie łatwo wtedy o mikropęknięcia. O tym, jak wilgotność i ciśnienie wpływają na fryzurę, pisaliśmy osobno — warto tylko pamiętać, że problemem nie jest sam mróz, tylko ten gwałtowny przeskok temperatur.

Skóra głowy też cierpi

Nie tylko łodyga włosa odczuwa suche powietrze. Skóra głowy pozbawiona wilgoci zaczyna się bronić — albo wyrzuca więcej sebum, albo wręcz przeciwnie, przesusza się i zaczyna łuszczyć. Stąd biorą się jesienne odkrycia w stylu „mój szampon do przetłuszczających się włosów nagle przestał mi pasować

Zamknij
Zaloguj się
Zamknij
Koszyk (0)

Brak produktów w koszyku. Brak produktów w koszyku.